Obserwatorzy

klauzula bezpieczeństwa

Wszelkie mądrości, bzdety i złośliwości na tym blogu, o ile nie zaznaczyłam inaczej podając źródła są moim wymysłem, a nawet własnością. Te niedoświetlone i kiepskie foty też. Zdjęcia z Burd, innych gazet czy książek (o ile nie podaję źródła), są skanami materiałów będących w moim posiadaniu.

Jeśli masz ochotę coś sobie przywłaszczyć to droga wolna. Razem z nimi przygarniasz część moich problemów, traum i niedoświetlenia.

Online

środa, 3 kwietnia 2013

From Holland with love - polski wrestling

Ponieważ historia mag-icznego samochodu wywoła komentarze pt. "zdzielić ich butelką albo nawet stołem" przypomniała mi się inna, jeszcze bardziej krwawa historia.
Otóż razu pewnego robiąc rutynowy obchód hotelu usłyszałam dziwne hałasy. A że dochodziły one z pokoju, którego okno było usadowione na korytarzu toteż nawet nie wchodząc do środka mogłam zobaczyć co się dzieje. Moim oczom ukazał się obraz dwóch mieszkańców tegoż pokoju uprawiających zaawansowany wrestling objawiający się tym, że jeden zawodnik skakał po drugim od czasu do czasu kopiąc go w różne części ciała. Krew bryzgała po ścianach.
Szybko rozważyłam ewentualne działania.
1 - zwrot na pięcie, udawanie że nie widziałam, nie słyszałam i ja tu tylko sprzątam, a oni niech się pozabijają...
2 - interweniować znaczy się zrobić coś.
Przy opcji pierwszej  wizja wywożenia trupa/trupów wydała mi się  problemotwórcza.  Pozostała więc wersja druga. Na osobiste rozdzielanie elementu ochoty nie miałam.  Zadzwoniłam zatem na magiczny numer 112. Panowie policjanci przyjechali ze sporym poślizgiem. Czemu nawet nie bardzo się dziwię, bo komu by się chciało pięknym, ciepłym wieczorem ruszać na odsiecz dwóm polskim pijaczkom. Jak już przyjechali towarzystwo rozdzielili.
Tu nastąpi mała dygresja. Otóż jeden z owych policjantów był najprzystojniejszym facetem jakiego w życiu widziałam. Twór perfekcyjny, idealny, doskonały. Włosy, budowa, wzrost, wygląd, oczy, ręce, skóra.... eeeeeeeeeh...  Mój mózg wykonał słyszalne wręcz "traaaaaaaaaaaaaaask" i SIĘ WYŁĄCZYŁ. Na zadawane mi pytania odpowiadałam wdzięcznie i inteligentnie "eeeeeeeeeee" z miną człowieka po lobotomii.  Stanem kompletnego zidiocenia nie dane jednak było mi zbyt długo się cieszyć, bo zapaśnik - ten aktywny ( bo drugi leżał na podłodze absorbując całą uwagę Apolla w mundurze) jednej z policjantek kazał się zamknąć, bo ją zastrzeli. I tu mili i sympatyczni policjanci przestali być mili i sympatyczni. Kolesia rąbneli na łóżko, łapki mu wykręcili mało delikatnie nie bacząc na jego protesty i jęki, a potem skuli. Jak na filmie. A że nie miał ochoty powiedzieć, gdzie tą broń ma zrobili kipisz w pokoju tudzież w jego samochodzie. Bohater tego odcinka oczywiście broni żadnej nie miał, tak sobie rzucił po pijaku nie wiedząc, że w kwestii broni policjanci humoru nie przejawiają.  Na tą okoliczność pojawiły się też  posiłki i chyba wtedy w hotelu gościłam całą miejską  policję, łącznie z komendantem! Element został zabrany na komisariat, ale niestety jak szybko został zabrany tak szybko, znaczy się następnego dnia został wypuszczony, a ja rozważałam prośbę o przydzielenie mi ochrony osobistej. Z wizją przystojnego młodziana w mundurze nie odstępującego mnie ani na krok. Eeeeeh.... Pomysł zarzuciłam, bo znając swoje szczęście przydzieliliby mi jakiegoś satyra.  Panowie z aresztu wrócili pogodzeni, co więcej ofiara przemocy twierdziła, że została pobita przez ruskich, a nie kolegę z pokoju.
Morał z tej historii wyniosłam taki, żeby następnym razem jednak dokonać zwrotu na pięcie i zostawić bydło, żeby się pozabijało.

23 komentarze:

  1. no i teraz ja zacznę mało inteligentnie eeeee....No bo nic dodać, nic ująć. Żyjąc w Polsce nie wiedziałam, że jesteśmy tak rozrywkowym narodem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Polsce po prostu stykamy sie z innymi ludzmi. A raczej z ludzmi, a nie z elementem. Choc oczywiscie i na emigracji trafiaja sie normalni, fajni ludzie.

      Usuń
    2. Z racji niegdysiejszego zawodu trochę miałam do czynienia z elementem. Ale takich przeżyć nie miałam.

      Usuń
    3. Bo widać jakiś kulturny element Ci się trafiał ;)

      Usuń
  2. Toż to historie krew w żyłach mrożące ! :)Cieszę się, że w końcu od Ciebie trafiłam, bo fajnie się to czyta :)
    pozdrawiam
    Renata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziekuje, ja i moje horrory polecamy sie na przyszlosc :D

      Usuń
  3. Jak czytam Twoje opowieści to mam gęsią skórkę! Masz przerąbane dziewczyno :)Życzę Ci abyś spotykała na emigracji tą bardziej normalną część naszego narodu :)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tych najgorszych i tak nie zamieszczę :) Normalna część narodu też się tu pojawia i nawet znam kilka przypadków :)

      Usuń
  4. No to kiedy nastepny odcinek? Moze scenariusze zacznij pisac i wysylac do TV... Polskiej TV... ktow wie moze zaczna krecic jakis serial - Polak na obczyznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co wiem to na youtube już takie filmy są :)

      Usuń
    2. na tych z wroim komentarzem zrobisz majatek...

      Usuń
  5. No i wez zakrec sie za tym przystojniakiem... sprawdz kiedy ma - jak to sie mowi - dyzur? i zaaranzuj jeszcze jakies zawody...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przystojniak pojawił się hen dawno temu w życiorysie jak jeszcze mieszkałam w Barneveldzie. Poza tym był tak na oko jakieś 15 lat młodszy ;)

      Usuń
    2. Co tam wiek , 15 w lewo, 15 w prawo....

      Usuń
  6. I tak Cię kocham tak moralnie, po dużej whisky jestem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W kwestii wyrażonych uczuć chciałam się wytłumaczyć, że kocham Twoje teksty From Holland with love - że zachowujesz w nich duże poczucie humoru i Twoje morale jest jak nie polskie "a co mi tam - niech się dzieje co chce - mnie to nie dotyczy". Ty poszukaj tego Adonisa może go przenieśli gdzieś w Twoje rejony - to popatrzeć będzie chociaż na co, a co tam kupił nie kupił potargować można

      Usuń
    2. :) Adonisow jak na razie mam powyzej uszu. Przy moim szczesciu okazaloby sie ze jego uroda jest odwrotnie proporcjonalna do walorow charakteru.
      Odnosnie mojego morale narodowego bedzie kolejny post, ktorym pewnie sie wielu naraze.
      Uczucia, prosze bardzo moze wyrazac w sposob dowolny :)

      Usuń
  7. I ktoś powie że za granicą jest "miód", nie jest lekko, wiem coś o tym, ale lepsze to niż siedzieć w Polsce na "dupie". Życzę Ci pogody ducha, by Cię nie opuściła ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziekuje ponownie i wzajemnie. Wszedzie moze byc super i wszedzie moze byc fatalnie. Kwestia szczescia, zdolnosci, ukladow, znajomosci oraz nastawienia do zycia. Ale Polska... no coz...

      Usuń
  8. mag ik tak midzisiaj bylo smutno,no ale na szczescie zajzalam do ciebie, juz milzej,nie dlatego bron boze ze masz takie przezyciaale jak fajnie sa opisane, uwielbiam takie ironiczne podejscie do rzeczywistosci,bede zagladac codziennie....buzka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezmiernie mi miło. Zapraszam częściej. A na poprawę nastroju polecam "Moon river cha cha" Manciniego.

      Usuń
  9. Jaka ciekawa historia. Obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Cieszę się, że się podoba i witam obserwatorkę.

      Usuń