Obserwatorzy

klauzula bezpieczeństwa

Wszelkie mądrości, bzdety i złośliwości na tym blogu, o ile nie zaznaczyłam inaczej podając źródła są moim wymysłem, a nawet własnością. Te niedoświetlone i kiepskie foty też. Zdjęcia z Burd, innych gazet czy książek (o ile nie podaję źródła), są skanami materiałów będących w moim posiadaniu.

Jeśli masz ochotę coś sobie przywłaszczyć to droga wolna. Razem z nimi przygarniasz część moich problemów, traum i niedoświetlenia.

Online

sobota, 10 października 2026

Latawce nad Scheveningen


W ostatni weekend września w Scheveningen odbył się festiwal latawców. Zanim jednak przyszła pora na główną atrakcję dnia, znalazł się czas na spacer po plaży, podziwianie morza i oczywiście fotografowanie. Ptaki też się załapały. 



Kormorany.



Młoda mewa srebrzysta


Mewa srebrzysta


Ostrojad zwyczajny. Na pierwszym zdjęciu nawet udało mi się uchwycić obrączkę :)

Rycyk 

Potem przyszła pora na spacer bulwarem w stronę latawców. Według zapowiedzi niebo miało się nimi niemal pokryć. No cóż. Nie pokryło się. Ani trochę. Można nawet powiedzieć, że reklama imprezy wykazała się w tym miejscu dość dużym optymizmem. Dużym. Bardzo dużym. 😀 Ale żeby nie było — czas stracony zdecydowanie to nie był.

Było kilka naprawdę efektownych latawców, w tym ogromne, przestrzenne konstrukcje, które oczywiście z bliska robiły dużo większe wrażenie. 














Na koniec znowu spacer wzdłuż morza i kilka całkiem malowniczych kadrów. Scheveningen ani Haga raczej nie trafią na moją listę ukochanych miejsc, ale trzeba im oddać jedno — od czasu do czasu potrafią bardzo ładnie ustawić się do zdjęcia. 



Czy pojechałabym ponownie specjalnie na festiwal latawców? Hmm. Jeśli znowu obiecają, że „całe niebo pokryje się latawcami”, to tym razem poproszę najpierw o materiał dowodowy.  Ale jako pretekst do spędzenia dnia nad morzem i przywiezienia kilkudziesięciu zdjęć? Jak najbardziej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz