Obserwatorzy

klauzula bezpieczeństwa

Wszelkie mądrości, bzdety i złośliwości na tym blogu, o ile nie zaznaczyłam inaczej podając źródła są moim wymysłem, a nawet własnością. Te niedoświetlone i kiepskie foty też. Zdjęcia z Burd, innych gazet czy książek (o ile nie podaję źródła), są skanami materiałów będących w moim posiadaniu.

Jeśli masz ochotę coś sobie przywłaszczyć to droga wolna. Razem z nimi przygarniasz część moich problemów, traum i niedoświetlenia.

Online

czwartek, 19 lipca 2018

Durnoleżak czyli gra o tron po tunezyjsku.

Już jakiś czas temu nabyłam sobie szydełko tunezyjskie. Eksperymentalnie. A tak, żeby spróbować czy jestem w stanie taką metodę szydełkowania opanować.  Eksperymentując z szydełkiem powstał szkaradek. Szkaradek miał być torebką. Z lekka mu się boczki pokrzywiły, pruć średnio mi się chciało. Z pomocą przyszedł Franek ze szkaradka robiąc sobie mini legowisko. A niech ma... W końcu kot ma dobry gust i woli leżakować na motywie Gry o Tron niż na, nomen omen jakiejś hallo kitty.



Muszę powiedzieć, że szydełko tunezyjskie zdecydowanie bardziej mi odpowiada niż zwykłe szydełko, które ciągle jeszcze kojarzy mi się ze szkaradnymi zszywanymi kwadracikami w stylu polskie bieda design. Szydełko tunezyjskie to zupełnie inna struktura wyrobu, szybkość i łatwość robienia (przynajmniej dla mnie).
I kiedyś (tak mi dopomóż wszechświat) nabędę sobie śliczny drewniany zestaw tunezyjskich szydełek z KnitPro. Oby tylko był bardziej wytrzymały niż drewniane druty tej firmy.


3 komentarze:

  1. No super wychodzi, ja się też może kiedyś skuszę, bo normalne szydełka mnie nic a nic nie kręcą :-/
    Uściski ślę!

    OdpowiedzUsuń